Press "Enter" to skip to content

Wątpliwości co do 5 groszy z brązu

Numizek 0

King’s Norton Metal Company Ltd mające swoją siedzibę w Wielkiej Brytanii w roku 1923 złożyło zamówienie w Mennicy Polskiej na wyprodukowanie monet jednogroszowych. W przeciągu najbliższych dwóch lat kontrakt został zrealizowany, a do wytworzenia zamówionych monet użyto przede wszystkim brązu, choć w obiegu kolekcjonerskim od czasu do czasu natrafić można na egzemplarze wybite w mosiądzu.

W roku 1922 Mennica Polska zakupiła mosiężne krążki, a użyć ich miała do produkcji marek, monet w walucie niemieckiej. Nigdy to jednak nie doszło do skutku. Powód? Istnieją dwie teorie. Pierwsza, oficjalna, znajdująca się wśród danych w sprawozdaniu mennicy, mówi, że dwugroszówki wybite w brązie zostały wykonane w tym stopie przez pomyłkę. Według drugiej teorii można by stwierdzić, że mosiężne krążki wyczerpały się podczas bicia dwugroszówek w roku 1923, wskutek czego później produkowano monety o takim nominale tylko i wyłącznie z brązu.

W kwietniu 1924 roku uruchomiono automaty mennicze produkujące pierwsze w Polsce monety obiegowe od chwili zamknięcia mennicy w roku 1867. Owymi monetami były mosiężne pięciogroszówki, i mimo że ich bicie zaczęto w roku 1924, to zawierały one na sobie datę 1925. Ale i w tym przypadku kolekcjonerzy i badacze mają pewne wątpliwości co do sztuk brązowych, podobnie jak w kwestii wyżej wymienionych dwugroszówek. Wiadomo, że obowiązek umieszczania na monetach próbnych napisu „Próba” dotyczył Mennicy Polskiej dopiero od roku 1925, co też jest powodem braku tego napisu na monetach produkowanych przed datą wejścia w życie tego rozporządzenia. Mimo to są ludzie, którzy twierdzą, że bite na brązie pięciogroszówki, o których mowa, mogły być tak naprawdę monetami próbnymi.

Ale po dogłębnej analizie nasuwa się jeszcze kilka innych wątpliwości. Niektórzy nawet posuwają się do stwierdzenia, że takowe brązowe pięciogroszówki po prostu nigdy nie istniały. Dlaczego? Ponieważ 11 listopada 1927 roku otwarto Gabinet Numizmatyczny Mennicy Państwowej i dokładnie od tej pory, z dokładnością co do dnia, wszelkie monety próbne produkowano w ilości nie większej niż sto sztuk. Ponadto większość z tych stu egzemplarzy odsprzedawano kolekcjonerom. I mimo takiego bortu spraw w gabinecie, wzmianki o brązowych pięciogroszówkach nie znajdziemy w żadnym dokumencie.

Można by się kłócić, że przecież jedna z takich monet została sprzedana na pewnej aukcji WCN. Ale i tutaj jedynym potwierdzeniem prawdy musiałby być suchy opis nie zawierający żadnych odwołań ani szczegółów. Stan monety uniemożliwiał jakąkolwiek weryfikację jej pochodzenia, a cena – w zaokrągleniu pięćdziesiąt złotych – mówi sama za siebie.

Zdjęcie do artykułu znalezione na stronie Myvimu.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *